czwartek, 31 sierpnia 2017

Baltic Obedience Cup - nasz debiut

Ponad miesiąc temu zadebiutowałyśmy z Santą na oficjalnych zawodach obedience.
Właściwie, to z przypadku. Byłam jedną z organizatorek Baltic Obedience Cup. Na początku w ogóle nie dopuszczałam myśli, żeby startować. Nawet na to nie wpadłam. No bo jak, z Santą? Przecież miała zakończyć karierę jako mistrz zawodów treningowych.

Zgłosiłam się. Ahoj przygodo!

To zgłoszenie było totalnym spontanem i kompletnie nieprzemyślane.
Zawody były w lipcu, ja w połowie maja rozbiłam wszystkie ćwiczenia na czynniki pierwsze i zaczęłam uczyć Santy kwadratu. Właściwie 2 dni przed zawodami, zrobiłyśmy pierwsze zatrzymanie w kwadracie, a drugie było na zawodach.

Chodzenie przy nodze nadal odbywało się z naprowadzania żarciem, totalna rozsypka.
Santa przestała omijać pachołek, i dodatkowo miała zmienione przywołanie z dostawienia na do mnie, czyli siad przede mną.

Założenie było proste. Nie jedziemy tam po punkty, bo za co te punkty? Jedziemy zdać egzamin z życia. Jeśli coś by się wydarzyło, to oznaczałoby, że ze mnie przewodnik-dupa, a Santa wróciłaby do Azkabanu.




W podróż wybrałam się z Patrycją i Blow. Wyjechałyśmy w piątek rano, by wieczorem zrobić trening i ogarnąć ostatnie sprawy organizacyjne. I znaleźć kemping.




Zazwyczaj wszelkie sprawy organizacyjne załatwiam sama, jednak sprawę namiotu zostawiłam Patrycji. Jak się później okazało, z namiotu został sam tropik i kilka patyków xD
Jakoś z tego ulepiłyśmy domek na jedną noc. Ważne, żeby tego nikt nie dotykał, bo by się posypał jak domek z kart.


Podczas karmienia Santa wciągnęła torebkę foliową. Cała radość i euforia z wyjazdu i z zawodów od razu mi zeszła. Nie wiedziałam czy rano będziemy jechać do weterynarza czy na zawody.
Pół nocy nie przespałam, bo obserwowałam co dzieje się z psem. Santa przespała całą noc, ale w ciągu dnia było widać że foliówka uwiera jej w brzuszku.




Startowałyśmy jako pierwsze w klasie 1. Trochę za wcześniej wyjęłam Sante z samochodu, ale nie sądziłam że rozdanie nagród zerówki tak się przeciągnie.

Nasz start był niedokładny, a ból brzucha Santy jeszcze zabrał nam szybkość i dynamikę wykonywania ćwiczeń. Mogłam zapomnieć o szybkim warowaniu i siadaniu. Było mi smutno, bo zmiany w marszu to nasze ulubione ćwiczenie. Pielęgnowane.

Przy okazji Santa nie mogła zdecydować się na jedną formę wykończenia ćwiczenia, więc zrobiła pół na pół. Siadała sobie po skosie, czego nigdy nie robiła.


Obedience kl. 1, lokata 2/4, ocena bardzo dobra, 240 pkt.

1. Siad w grupie przez 1 min - 10 pkt. - Serce waliło mi tak dzwon 😃
2. Chodzenie przy nodze - 7 pkt
3. Stój w marszu - 8 pkt.
4. Przywołanie - 8,5 pkt.
5. Siad z marszu - 8 pkt.
6. Wysyłanie psa do kwadratu i waruj - 7 pkt.
7. Aport drewnianego koziołka 7 pkt.
8. Zmiany pozycji na odległość - 6 pkt.
9. Przywołanie i skok przez przeszkodę - 8,5 pkt.
10. Obieganie pachołka z przywołaniem 5 pkt.
11. Wrażenie ogólne - 8 pkt.





1 września wyjeżdżamy na wakacje. Będą góry, jeziora i morze. Od razu z trasy wpadamy na Zbalansowane zawody obi. Te zawody mają nam pokazać, czy nasze treningi przyniosły oczekiwane rezultaty i możemy już wystartować w kolejnych oficjalnych zawodach.

3 komentarze:

  1. Gratuluję! Zwłaszcza zostawania, bo wiem ile walczyłaś o zachowanie Santy w obecności innych psów. Będzie już tylko lepiej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)

      Tak, zostawanie to miód na moje serce. Nie mogłam przestać się cieszyć, gdy komisarz powiedział "koniec ćwiczenia".

      Usuń
  2. Brawo! Drugie miejsce to jest coś! :D
    Udanego urlopu :)

    OdpowiedzUsuń