"Czemu Ty już NIC nie robisz z Santą?!"
W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że dojrzewa...
Tak... to chyba ten moment :P
Nie mam potrzeby już nikomu udowadniać, że Santa jest fajna, ze umie siadać i warować na komendę.
Nasze treningi są mniej lub bardziej regularne. Na pewno są to już treningi bez parcia na szkło, bo sportowa kariera Santy odeszła szybciej niż przyszła :(
Zachowanie Santy uległo zmianie z dnia na dzień. To był dla mnie szok, niedowierzanie, płacz.. Nagła zmiana planów - nie ma szczeniaczków, nie ma zawodów, nie ma luźnych spacerków w parku. To wszystko nagle znikło, wiatr rozdmuchał jak pył moje marzenia.
Musiałam od nowa nauczyć się żyć z psem, który realnie stwarza zagrożenie dla innych zwierząt ( NIE dla ludzi, proszę sobie nie dopowiadać..).
Szukanie pomocy, szukanie wyjaśnienia, szukanie rozwiązania.
CO SIĘ STAŁO? DLACZEGO?
Jednocześnie pojawiły się dwa problemy, dwa poważne problemy.
Po wielu konsultacjach, wertowania artykułów tematycznych, czytania książek i obserwacji przyszła odpowiedź.
Bardzo trudno hodować wyrównane psy, zdarza się, że i w miocie szczenięta znacznie różnią się od siebie temperamentem i popędami.
Hodowla idzie czasami za bardzo w prawo, a czasami za bardzo w lewo.
Mamy psy przerasowane względem wyglądu, ale i względem popędów.
I tu jest odpowiedź na pierwsze pytanie skąd u Santy tak mocno rozwinięty popęd łowiecki.
Jej potrzeba zaspokojenia jest tak duża, że niezaspokojona wyładowuje go świadomie na innych psach, kotach, wiewiórkach.

Był taki czas, że Santa polowała dosłownie na wszystko co żywe i co się rusza - na ignorowane gołębie, kaczki, niejedna wiewiórka pewnie miała stan przedzawałowy, koty chodziły po ścianach na widok Santy, a psy uciekały, gdzie pieprz rośnie. Chodzący armagedon.
Stopniowo udało się eliminować reakcje na ptaki i kaczki. Cudownie jest wychodzić z bloku i wchodzić do bloku bez strachu, ze mi pies zaraz połamie ręce, bo kilka kotów biega 10 metrów od nas. Cóż metoda dość prymitywna, ale obite chore kolana, obita twarz i nos i wybity bark... uświadomiły Sancie, że więcej takiego zachowania nie zdzierżę :P
Z psami, jak to z psami... Wiele zależy od środowiska, którego nie jestem w stanie kompletnie kontrolować. Mam wrażenie, że otaczają mnie ludzie z IQ mniejszym lub równym Amebie.
Praca nad równowagą psiego umysłu jest o wiele bardziej pracochłonna niż nagrywanie filmów na YT ;) Stąd zastój w blogowaniu, zdjęciach i filmach.
To była trudna decyzja, ale ostatecznie zrezygnowałam z treningów obrony. Treningi za bardzo rozwalają ją emocjonalnie. W zasadzie nie wiem kogo bardziej - mnie, że nie daje rady być przewodnikiem dla takiej dominującej i niezależnej suki na obronie czy Santa, która ma mnie za przewodnika...
Potrzebujemy obie równowagi w życiu.
Wyciszamy emocje, zaczęłyśmy dogtrekking, dalej robimy obedience, chodzimy na spacery, spotykamy się z psimi ziomkami. Po prostu... żyjemy i egzystujemy wspólne życie.
Wszystko ma jakiś cel, naszym celem na najbliższe lata to zwiedzenie wspólnie świata.
Co za rymy xp
I..... przygotowujemy się do życia z drugim parszywym smrodkiem... ;)
Ale nie powiem nic nikomu! To nasza wspólna tajemnica ;)