niedziela, 28 kwietnia 2013

Magia

Majówka tuż tuż, wystawa takę -  ja niestety nie wystawiam, ale obfocę wszystko dokładnie :D
Będę z Santą skakać sobie na torku obok toru głównego podczas zawodów Agility. Miałyśmy brać w nich udział, ale organizatorka, mało zorganizowana i po paru dniach od zgłoszenia przypomniało jej się, ze Santa będzie mieć w czasie zawodów 11 miesięcy, a regulamin zezwala start psów od 12 mc życia -__- Dobrze, ze mi tego na zawodach nie powiedziała....


W piątek byłam z Julką i psami, czyli standardowo na spacerze. Opisywać nie będę, bo wiadomo co się na spacerze robi, ale powstawiam fotki :D

Wróciło do nas w końcu nasze kochane ringo, które "przechowywane" było, gdy Santa jeszcze nie była fasolka w brzuchu Ginger, ale jest i Sancie się bardzo spodobało :D










Pozycja na : ciula

A te już w parku


Jak widać Rafik też potrafi biegać :D





 Trochę ćwiczeń


































niedziela, 21 kwietnia 2013

Pies bez maximum...

Santa jest psem, który nie ma maximum wyczerpanej energii. Nie wiem jak bardzo bym się starała, to wystarczy wstanie czy ruszenie w stronę drzwi a pies już gotowy, z miną typu: " To gdzie teraz idziemy?" -_-
Santa codziennie ma 1,5h godzinny spacer, na którym ma ok 10-cio minutowy trening z obieganiem, od kiedy jest ciepło to pływanie, rzadziej posłuszeństwo - staram się robić pod okiem instruktorów, chyba, ze mamy coś do utrwalenia. Na tym stałym spacerze robimy ok 5 km, zanczy ja robię, Santa pewnei więcej.
Codziennie o 19-20 idziemy biegać dystans 3-5 km ( zależnie czy biegniemy jedno czy dwa kółka na stadionie ). I jak mi sie nudzi to na rower idziemy od kiedy Julka zostawiła go u mnie ^^


Dzisiaj natomiast Sancisko mnie zaskoczyło już całkowicie.
Na trening PT pojechałam rowerem, dystans 5 km. Na miejscu "odpoczęła" 30 minut, przy czym jej "odpoczywanie" wygląda tak, ze właziła do strumyka, zabierała patyki, przynosiła mi je pod nogi, gdy nie chciałam jej go rzucić ( chciałam żeby się położyła i odpoczęła ) to wielce obrażona sama sobie rzucała patyki do strumienia i je przynosiła - góra- dół - góra dół -_-
Gdy się znudziła, to się w końcu położyła, ja już taka uradowana, a ta wstała i do źródełka, BO uważała, że gałązka z liśćmi tam nie pasuje, wiec postanowiła ja wyjąć i obgryźć, a potem - celowo bądź nie - wrzucić do wody...


O 10:50 byłyśmy na placu. Tam trwało jeszcze spotkanie organizacyjne do drugiego kursu PT. Muszę ja pochwalić, bo w ogóle nie zwracała na wariujące i szczekające psy, a potem jak przyjechali ludzi z naszego kursu to tak samo zerowe zainteresowanie psami ^^ Żeby nie było, że tylko instruktorzy maja świetnie wyszkolone psy, to zainteresowani zostali na chwilę na naszych zajęciach.
Santa elegancko swirowąła między psami - szczekającymi etc. 
Chodzenie przy nodze tak nam świetnie idzie, że to po prostu magia !
Muszę tylko siebie poprawić, bo za rzadko ja chwile, zwłaszcza przy chodzeniu przy nodze - nagrody słowne, owszem, ale smaczki jakoś tak pazernie mi z ręki wychodzą xD
No i słowa od instruktorki: " Jeśli chcesz z nią stratować w zawodach, to pies sportowy nie może siedzieć tak ciulowato" - miałam taką bekę, z resztą jak wszyscy. Santa zmęczona po biegu, nie chciało jej sie normalnie usiąść tylko siedziała,.. hmm jakby to nauczyciel powiedział " Jak do baru na piwo" xD


Byłyśmy też dzisiaj na Agility, bo 4 i 5 maja bierzemy udział w zawodach treningowych na CACIBie w Łodzi i trzeba trochę tor ogarnąć, bo ostatnio na torze byliśmy w lutym jak było pełno śniegu...
Pomijając fakt, ze Santa jeszcze trochę skacze na mnie, gdy biegnę - pokazałam jej że mam piłkę, ale jak piłkę miałam schowaną to było nawet, nawet - to fajnie przebiega cały tor. Robi nawet outy, o tunelu nie wspomnę, bo jak Nadia ma schizę na punkcie palisady ( jak widzi palisadę to od razu góra lol ) tak Santa jak widzi tunel to od razu tunel. Nie ważne czy przerwa czy coś, jak jest okazja to czemu by nie wejść ? Dobrze, ze jak biegniemy to nie wbiega tam gdzie nie potrzeba.
Jak na pierwszy raz, chyba dobrze, nam poszło, ale muszę ogarnąć zmianę rąk no i być bardziej pewna przy wydawaniu komend do skoku, bo jeszcze siew waham " czy to na pewno tutaj teraz ma skoczyć?"


Z Rafikiem natomiast zaczynamy wyrabiać kondycję.
Mamy młotek, sznurek i zasuwamy po leśnych drogach xDD
Poważnie...



Przez to kulenie w czasie zimy na prawej tylnej łapie zanikły trochę mięśnie, już nie jest tak wyrzeźbione, natomiast do obgryzania w sam raz :) W lewej od tego, ze cały ciężar jest odpychany z niej, to widać jakby ktoś nożem rzeźbił o.O

No a tu taj widać, jak Rafik przestawia te łapy pod dziwnymi kontami -_-




A teraz inteligentna Santa w sytuacji, gdy nie można wskoczyć na drewnianego wilka:



niedziela, 14 kwietnia 2013

Trening & Lublinek !

Jestem bardzo zadowolona z tego dnia.
W końcu trening na normalnym, dużym placu. Nie ma śniegu, co prawda jeszcze mokro i jest nieco błota, ale ważne, że nie ma śniegu i jest w miarę ciepło.
W ramach rekompensaty dołożyli nam jeden trening.

Santa od samego początku wyróżniała sie z grupy, jednak dzisiaj przeszła samą siebie ^^
 Na treningu przed świętami Santa nie była się w stanie skupić, gdy wokół niej coś sie działo, nie wiem czy to ze względu na okres przed cieczką ( po 3 dniach dostała cieczki ), ale dzisiaj nie liczyło się nic, tylko kontakt ze mną. Robiłyśmy ósemki wokół siedzących psów i przechodziłyśmy między dwiema ruszającymi się i skaczącymi instruktorkami - i choć to było chodzenia na luźnej smyczy Santa szła przez 90 % drogi na kontakcie. Gdy przeszłam miedzy instruktorkami, a Santa nie zareagowała tak się cieszyły xD a ja jeszcze bardziej, wypowiadając swoje ulubione słowa: " jest moc" :D:D

Dzisiaj też zapoznawaliśmy się z przeszkodą. Był tylko najniższy szczebel, mimo to Santa przeskakiwała jakby były co najmniej 3 - jak królik, dosłownie xD

Musimy ćwiczyć zmiany pozycji,m bo Santa znajac te sekwencje wyprzedza komendy i jest niejaki problem -_- Ale to idzie do wyuczenia, bo po paru powtórzeniach - przedłużeniach warowania, Santa czekała na komendy, ale jak się straci nią zainteresowanie, tj. zaczynam przez dłuższy czas rozmawiać z instruktorką to mi wstaje jak gdyby nigdy nic..


Od razu po treningu poszłam w stronę naszych bagiennych pól <3
Musiałam zasuwać z Santa 5 kilometrów na piechotę na przystanek tramwajowy, by potem jechać godzinę na miejsce. Po drodze Julka wsiadła, dobrze sie złożyło, ze akurat jak podjechałyśmy to przyjechał nasz autobus. 
Dzisiaj sie suki tylko raz pogryzły, wiec jest sukces, wcześniej atakowały się jakieś 2-4 razy na każdym spacerze -_-

Dodam w końcu trochę więcej fotek :)


 





Nie wspomnę jakim sposobem Jessie znalazła sie w wodzie xD



                   Jessie                                                          Schejra
 No co? Patyczek....









sobota, 13 kwietnia 2013

Chyba wiosna...?

Dzisiaj Santa była na swojej pierwszej wycieczce rowerowej ^^
Trasa była krótka - około 6 kilometrów w obydwie strony. 
Po przyjechaniu na pola zrobiłyśmy prawie godzinną przerwę, ale Santa jakoś nie chciała się położyć i odpocząć. Za to pracowałyśmy sobie ;) i robiłyśmy foty.


Santa i rower... szczerze myślałam, że będzie gorzej, bo tylko jedną glebę zaliczyłam xD
Najpierw Santa ciagnęła, ale po paru korektach ogarnęła, że ekonomiczniej jest biec kłusem.
No a to że zaliczyłam glebę to wina Julki, bo pierwsza przez pasy przejechała, a ja druga i mi Santa pod koło wbiegła, zahamowałam, położyłam nogi na ziemi, a Santa ciągnęła dalej, no i tak mnie z rowerem przeciągnęła po ulicy :3 

Po paru tygodniowym tłuczeniu siadania równolegle i trzymania się nogi - udało się ! 
Jeszcze tylko warowanie równe i będę szczęśliwa -_-

 



niedziela, 7 kwietnia 2013

Wszystko wraca do normy...

Santa znów atakuje Rafika w geście zabawy, a ten znów w geście obrony atakuje ją.. Ach jak to dobrze, ze moje zwierzaczki znów się "dogadują" <33

Dzisiaj z Santą tradycyjnie poszłam na długi spacer do parku, a potem na pola.
Idealnie na dworze - jak na TĘ porę roku -_- można było wyjść w letniej kurtce i w desantach :d
Wody pełno, śniegu jeszcze więcej, ale i trawkę widać ^^

 

Dobre pół godziny spędziłyśmy na naszym placyku i wałkowałyśmy równe warowanie i siad. Potem dużo aportowania i obiegania i prawie skręciłam kostkę gdy wpadłam do jakiegoś półmetrowego dołu przysypanego śniegiem O.o Zawsze zapominam gdzie on był ;/ 
Super nam sie pracowało, Santa ładnie szukała piłek w śniegu. A jak ju jesteśmy przy szukaniu piłki... Po paru obiegnięciach wokół drzew rzuciłam Sancie w jakiś dziwny sposobów nie w tą stronę co potrzeb piłkę i ta pobiegła gdzie indziej. Piłka jak zwykle "utonęła" w śniegu, ale widziałam gdzie wpadła. Santa szukała ale w ogóle w innym miejscu bo tropu nie wywęszyła. Aż tu nagle leci kupa futra a za sobą ciągnie właścicielkę -_- Po chwili go odciągnęła. Sancie dałam. Śnieg był cały przekopany i nie wiedziałam gdzie ta piłka była. No to sobie 10 minut kopałam w śniegu a Santa łapała sobie śnieg -_- aż wróciłam, bi miałam drugą piłkę - swoja drogą tenisówka i Santa = zabawka na 2 minuty ;/ Jak szłysmy już na pola to Santa sam podjęła trop i w cudowny sposób znalazła piłkę - leżała w śniegu jakieś 10 cm od miejsca gdzie przekopałam parę metrów śniegu -_- Poszłyśmy dalej na pola. Tam mnie jakiś chłopak zaczepił co mnie już od bardzo długiego czasu obserwował - myślałam że jestem aż taka dziwna, biegając z psem wokół drzew że wystarczająco odstraszam od siebie ludzi xD Zagadał, pogadaliśmy trochę i tak dalej. Ale młody  1 5 lat ma xD
Po godzinie wróciłyśmy w to samo miejsce, bo zapomniałam piłki z ziemi wziąć.. Znowu Santa znalazła ^^


środa, 3 kwietnia 2013

Kastracja.

Od 3 nocy nie spałam a w dzień czułam się jakbym na jawie chodziła, ale musiałam być 24 h na dobę czujna, bo Santa w czasie rui. Moja i rodziców cierpliwość się skończyła i wczoraj koło 22 zapadła decyzja że dzisiaj Rafik będzie kastrowany. Tak też i się stało.
Za pięć 10 byliśmy już pod lecznicą. Akurat jak przyszedł weterynarz. Omówiliśmy sprawę i weszliśmy. Trochę pogadaliśmy w gabinecie i dał mu pierwszy zastrzyk - "głupiego jasia".
Po jakiś dwóch minutach Rafik zaczął mi wiotczeć na kolanach - w końcu od 3 dni był spokój -__- Po paru minutach zanim całkowicie odleciał wymiotował. Ponieważ Rafik trochę długi jest to mi się na kolanach nie mieścił i mu trochę głowa zwisała, więc położyłam go na stole. Taki fajny bezwładny xD Rozebrałam go. Dostał kolejny zastrzyk i potem ostatni - trzeci. Przed wyjściem musiałam podpisać zgodę, bo jednak kastracja odbywa się pod narkozą.

Zabieg zaczął się ok 10:30, a po Rafika przyszłam o 11:30, trochę wcześniej niż planowo, ale dobrze ze tak zrobiłam, bo wet miał już dosyć jego piszczenia xD
Rozbudzający się Joseph wyglądał jakby dostał obuchem w głowę, przybrał pozę foki, dopiero jak go przykryłam jego kocykiem i wzięłam na ręce to się uspokoił.

Fotki mam na telefonie, ale niesyty, kabla brak ;/

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Śnieżny poniedziałek w wykonaniu Santy.

Dzisiaj z rana ojciec razem z moim bratem postanowili wytarzać mnie w śniegu...
Złapali mnie i wynieśli. Rzucili w największe zaspy. 
Zimno jak cholera, ale z całego tego zamieszania i biegania jak debil po podwórku nie czułam zimna na moich gołych stópkach :3
No właśnie, a co robi pies, który nauczony jest zabawy z właścicielem, gdy ten wariuje? Skacze. Tak tez i zrobiła moja bardzo mądra suka...
Skoczyła na mnie z rozpędu, wywaliła mnie - poślizgnęłam się do tyłu przy czym zahaczyłam o młode wisienki. Na domiar tego Santa zawróciła i dwa razy przebiegła po mnie jak gdyby nigdy nic...

Uwielbiam takie dni :3